play_arrow

keyboard_arrow_right

skip_previous play_arrow skip_next
00:00 00:00
playlist_play chevron_left
volume_up
chevron_left
  • cover play_arrow

    Radio Nowy Świat 128 kbps

  • cover play_arrow

    Radio Nowy Świat 64 kbps 64 kbps

Blog

Labirynt i zakamarki

today22 października 2020 196 28

Background
share close

Budynek z zewnątrz wygląda myląco niepozornie, stoi sobie dyskretnie schowany za drzewami. Ale w środku jest bardzo obszerny. W końcu to 300 metrów kwadratowych, ta powierzchnia musi robić wrażenie. Kilka poziomów (półpięter), co chwilę schodki albo tajemniczo wyglądające wejścia w korytarzyk, a tam znowu czają się schody; podziwiam Zespół Radia, że nie gubi się w tym labiryncie korytarzy i w tych wszystkich zakamarkach. No i wszędzie drzwi do licznych pokoi. Tu można wetknąć głowę, tam lepiej nie, wszędzie trwa praca.

Cóż, jak nie mogę pomóc, to mogę chociaż nie przeszkadzać.

Biorę aparat i wychodzę z budynku, żeby trochę pooddychać bez maseczki. Robię kilka zdjęć okolicy, wlokę się kilka minut po dość spokojnych uliczkach i już szybko z powrotem. Za dużo sobie nie pooddychałam, bo upał taki, że aż zatyka. Ale i tak dobrze, że dzisiaj z nieba leje się żar, a nie hektolitry wody.

Odpoczywam w saloniku, słuchając radia z dyskretnie rozmieszczonych głośników, ulokowana obok wielkiego regału z książkami. Sąsiedztwo książek zawsze mnie uspokajało i tym razem też się sprawdza. A do tego na jednej z półek miły widok – stoją sobie winyle. Przeglądam je z przyjemnością, kilka tytułów rozpoznaję, miałam je kiedyś i ja. A na innej półce są trzy kostki mikrofonowe. Miło wziąć jedną do ręki. Pstryk, jest zdjęcie.

No, dość tego odpoczywania, czas na zwiedzanie.

Korytarze prowadzą w lewo i w prawo, krążę tu i tam, tu budka dla ptaków na parapecie, tam widok z okna na żagle reklamowe, tu na ścianie wielka tablica na ramówkę i codzienne sprawy, tam kilka dracen tworzących naturalną ściankę, oddzielającą salonik od korytarza…; aż nadchodzi pora na przejście do studia na audycję Pana Zamachowskiego. Ale zaraz, gdzie to? Kurczę, dobrze idę? A to nie miało być w przeciwnym kierunku? W pędzie wyhamowuję koło Recepcji:

„Michał, eee, a do studia to tędy czy tędy, bo trochę nie wiem!”

Na szczęście wszyscy w Radiu są życzliwi i zanim Michał zdążył zareagować, już bardzo miła osoba prowadzi gapę pod same drzwi. Ja już przecież byłam w studio podczas audycji Pana Niebudka, ale na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć tylko to, że wtedy zostałam zaprowadzona nie tylko do drzwi studia, ale i wprowadzona do środka, a w emocjach w ogóle nie zwracałam uwagi, którędy idziemy (przepraszam Panią Przewodniczkę).

Samo studio to temat na osobne opowiadanie.

Siedząc sobie cichutko z boku, jestem świadkiem tworzenia audycji. Gdy słuchałam radia w domu, mogłam to sobie tylko wyobrażać, a teraz jestem w samym Sercu Radia. Wrażenie jest niesamowite.

I już znowu krążę po labiryncie.

Do kuchni można przez korytarze, albo od podwórka, ale i tędy i tamtędy przez pokój zespołu porankowego i popołudniowego, a dopiero potem ostateczne kilka(naście) schodków z zakrętem. Stromych schodków, dodam, a ich stromość sprawdzam empirycznie, na szczęście w drodze na górę i bez kubka z kawą w ręce, więc tylko – chwaląc schodki za ich krzywiznę – miękko opieram się o stopień, jak o szczebel drabiny, zachowując zawartość podmaseczkową nienaruszoną.

[Jak sobie pomyślę, że w tym budynku mieściło się poprzednio przedszkole i biegały tamtędy dzieci, a za nimi ich opiekunki, to czuję prawdziwy podziw, że jakoś im się udawało wyjść z tego bez szwanku.]

I tak minął mi dzień w Radiu. Chodziłam – korytarzami i po schodach; siedziałam – na krzesłach, sofach, schodach, w studiu, w saloniku i w ogródku pod żaglem; stałam – wszędzie; w każdej sekundzie chłonęłam atmosferę Radia i było to niepowtarzalne wspaniałe przeżycie.

 

Renata Piejko

Dodane przez: Patrycja Macjon

Rate it
0%